Marcysia i Bejbi

Marcelina to ja, ta ruda. Zostałam adoptowana już kilka lat temu, czuje się bardzo kochana i akceptowana.
Mam spokojny, cichy domek. Od dłuzszego już czasu zamieszkała z nami moja,młodziutka "siostrzyczka"(to ta biało-ruda), również adoptowana. Pomimo młodego wieku była już "mamusią". Została odebrana z interwencji. Bawimy się razem naprawdę super. Nasza- bezogoniasta- mama- kocha nas bardzo i troszczy się o nas.Wszyscy odwiedzający nas goście,okazują nam miłośc i akceptują nas,a co najważniejsze (często nas głaskają i "porozmawiają z nami" :),no zdarzją się wyjątki-ku naszemu szczęściu rzadko.
Dziękujemy za uwagę :), merdamy do Was z radością ogonkami
Marcelina i Bejbi

my

my

flagi

Flag Counter

Pusta Miska

PustaMiska - akcja charytatywna

Powitanie

Kimkolwiek jesteś
Skądkolwiek przybywasz
I dokądkolwiek zmierzasz
W I T A J

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Domek

Obiecałam pokazac  kolejne prace-tym razem domek na klucze.
 
Pozdrawiam ciepło.



 >>Kolejne prace wkrótce<<

środa, 20 stycznia 2016

Pojemnik-opowieść...

Wykonałam jakiś czas temu pojemnik,
jego oryginalne przeznaczenie to dojrzewanie serów żółtych
(ten był czyściutki wewnątrz),
dno pojemnika było wyciągane,najpierw trzeba było obrócić,potem wyciągnąć.Przyznam że zachwycił mnie  wygląd jak i  ręczne malowanie spodu-które pozostawiłam oryginalne.
Średnica tego pojemnika to 60 cm
Jak położyłam pojemnik na obrotowej tacy i zaczęłam tak w kółko kręcić, miałam wrażenie że znalazłam się w fotoplastikonie,(stąd tytuł postu)-czyli na początku poprzedniego stulecia :)
  kiedyś tak oglądało się zdjęcia :))
Na żywo  pojemnik-pudełko,wyglądał że ho,ho
A co wyszło możecie zobaczyć poniżej
 
 
 
<<Kolejne prace wkrótce>>